Cóż powiedzieć. Święta, życie i tyle.Mam swój świat i jak na razie żyję tylko w nim. Wrócę jeszcze...
Ale na razie. DOBRANOC.
| strach. |
Poniedziałek przeżyty. Jak?. Pojęcia nie mam. Jutro planów wielkich nie mam. Rano do szkoły siedem lekcji z czego nienawidzę dwóch. Ale na wf-ie będzie fajnie, mam nadzieję. Później powinnam iść na angielki. Dwie godziny wkuwania słówek, które już znam i przerabianie zdań z pierwszej klasy. Nie dziękuję. Więc po czterdziestopięciominutowej muzyce idę do domu kuć na sprawdzian z biologii. Nienawidzę biologii. Nienawidzę wszystkich kobiet o imieniu Lilianna, które uczą biologii. Nienawidzę komórczaków, grzybów i glonów. Staję się aspołeczna. Dobrze mi z tym.
''Spacer. Niesamowicie tak iść środkiem chodnika i czuć jak księżyc maszeruje po niebie i przyciąga do siebie dzień. Idziesz tak w totalnej ciszy, tylko odgłos twoich kroków nadaje rytm twoim myślom. Szaro-biały kot przemknął gdzieś nadając wędrówce tajemniczy charakter.Odgłosy rozmów dochodzących z kuchennych okien budynków. Nocna rzeczywistość. Kochasz to?. Ja tak.''
''Zapomniana przyjaźń. Przyjaciół nie mam za dużo. Nie często mówię 'cześć' przepychając się przez tłum nastolatków w miejskim gimnazjum. Przyjaciele to dla mnie coś więcej niż ludzie, którym ufam. Tu chodzi może coś co mogę nazwać miłością. Ta takie małe ludki bez których długo nie przeżyję. Przywiązuję się do nich bardzo mocno. Kocham ich. Są jednak takie, które gasną. Czasem kiedy rozmawiam z jednym z przyjaciół i coś pójdzie nie tak to czuję jak między nami nagle rośnie mur. Jakby z góry upadł między nami wielki kloc. W tedy modlę się żeby znikł. Dziś podjęłam decyzję. Idę ratować zapomnianą przyjaźń, rozbijać mur'.

Niedługo święta. Uwielbiam je. Zawsze mają wyglądać tak samo ale i tak różnią się od siebie. Mamy tradycje, które z pewnością mnie irytują ale bez nich nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Na przykład plastikowa choinka. Kogo by to nie denerwowało?. No mnie na pewno. Mimo wszystko lubię ją ubierać. Jeśli mówimy już o choince to nienawidzę też tzw ' anielskich włosów '. Kiedy byłam mała żywiłam do nich taką nienawiść że zjadłam ich kilka . Tak, to jest wyjątkowo dziwnie. Uroku tegorocznym świętom doda wycieczka klasowa. Dziesiątego grudnia jedziemy do Berlina. W planach mamy zwiedzenie miasta i przede wszystkim targi świąteczne ^^ Już nie mogę się doczekać. Wydaje mi się że będę zauroczona tym miejscem i strasznie chcę tam jechać ;).
Jestem w pierwszej klasie gimnazjum. Próbuję się odnaleźć i znaleźć sobie miejsce. Jeszcze nie jestem podpięta do żadnej grupy społecznej. Chyba że liczy się to że stereotypowo, klasy tzw.'dojezdne' (do jednej z nich należę), są uważane za klasy składające się z wieśniaków, wyrzutków i wyjątkowych przygłupów. Tak na szczęście nie jest choć wielu z nas z pewnością, ma nie równo pod sufitem. Nauczyciele, oczywiście, nie dają nam o tym zapomnieć. Dość o szkole jak na pierwszy wpis.